Józef Piłsudski był często oskarżany przez swoich przeciwników – przede wszystkim z narodowej demokracji – o popieranie komunizmu i bolszewizmu. Marian Zdziechowski, daleki od sympatii dla Piłsudskiego, natomiast napisał, że Od początku, od chwili zdobycia niepodległości naszej, grupy lewicowe lekceważyły niebezpieczeństwo bolszewickie, głosząc, że wrogiem jest imperializm rosyjski, jak gdyby bolszewizm nie był bardziej jeszcze zachłanny i imperialistyczny. Za przykładem lewicy szły grupy mieniące się narodowymi i zdaje się, że ją prześcigały. Tymczasem wkrótce po utworzeniu w grudniu 1918 r. Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (od 1925 r. Komunistyczna Partia Polski), w styczniu 1919 partia została przez administrację państwową zdelegalizowana.


Latem 1937 roku doszło do największego w II RP konfliktu w stosunkach państwa z Kościołem. Konflikt ten związany był z samowolnym przeniesieniem przez arcybiskupa krakowskiego Sapiehę trumny z ciałem Marszałka Piłsudskiego z krypty św. Leonarda na Wawelu.
Pogrzeb Józefa Piłsudskiego w Krakowie był największą chyba tego rodzaju uroczystością, jaka kiedykolwiek odbyła się w Polsce. Wzięło w nim udział ok. ćwierć miliona ludzi, a kondukt żałobny – w którym szli m.in. prezydent RP Ignacy Mościcki, wszyscy członkowie rządu, marszałkowie sejmu i senatu, przedstawiciele 16 państw, dawni legioniści i weterani powstania styczniowego, a także okryty żałobnym kirem koń marszałka – ciągnął się na długości kilkunastu kilometrów, zaś jego przejście z dworca głównego na Wawel trwało 4,5 godziny.
Sprawa wyszła na jaw dopiero, gdy pociąg przybył do Portugalii i zaistniała konieczność przywdziania stroju oficjalnego. Po założeniu munduru i pasa Marszałek spytał zaskoczony: „Gdzie moja szabla?”. Brak szabli wywołał ogromny popłoch, gdyż w pierwszej chwili podejrzewano kradzież. Ostatecznie odnaleziono ją w polskiej salonce i odesłano do Warszawy. W międzyczasie jednak temat podchwyciła prasa światowa i sprawa „zrabowanej szabli Marszałka Piłsudskiego” obrosła w legendę. Wyobrażano ją sobie jako wysadzaną klejnotami. Nie podejrzewano, że to zwykła szabla oficerska. Sam Marszałek żywo śmiał się z całej sytuacji i polecił nie udzielać prasie żadnych sprostowań.
Chopin i Słowacki, a po wielu dziesięcioleciach Piłsudski - typowi reprezentanci romantyzmu - wiernie i konsekwentnie szli tropem autora epopei narodowej, Pana Tadeusza oraz przejmującego wiersza Do Matki-Polki... Patrzyli w serce i to serce oddawali najukochańszym istotom: matkom i Ojczyźnie... Grób na wileńskiej Rossie - wspaniałe polskie mauzoleum na ziemi litewskiej - istnieje od 1936 roku. Codziennie poświadcza głęboki związek Piłsudskiego z wielkim dziełem Juliusza Słowackiego.
W środowisku krakowskim Piłsudski przykładał dużą wagę do współpracy z
ludźmi pióra. Był przekonany - i to całkiem słusznie – że polscy
pisarze, jak zwykle bywało, odegrają ważną rolę w mobilizacji narodu
do walki wyzwoleńczej. ... W tym czasie skupili się
wokół Brygadiera, Komendanta twórcy tej rangi, co Stanisław Wyspiański, Stefan Żeromski, Gustaw Daniłowski, Juliusz Kaden-Bandrowski, Andrzej Strug, Wacław
Sieroszewski, Władysław Orkan, Stanisław Baczyński (późniejszy ojciec
poety, Krzysztofa Kamila), wreszcie Władysław Orkan.
W wyraźnym związku z irredentą pozostawał Stanisław Witkiewicz... Za sprawą pism
tych autorów rodziła się sława Piłsudskiego jako bohatera literatury,
przekształcająca się w miarę upływu czasu w jego literacką legendę.
— Wieniawa... — wyszeptał. Wydało mi się to wystarczające, aby generała
sprowadzić.
Widok zmienionej twarzy Marszałka musiał na gen. Wieniawie
wywrzeć wrażenie wstrząsające, gdyż zamiast wesoło opowiadać, stanął w
miejscu, milcząc i tylko spoglądając w przerażeniu na cień
swego Komendanta. Nigdy nie
zapomnę wyrazu rozpaczy w oczach biednego generała Wieniawy.
Marszałek patrzał na generała przez chwilę, jakby na obcego.
Myślałem, że może go już nie pozna. Ale nie... Za chwilę twarz
rozjaśniła Mu się.
— Wieniawa...
Generał już się opamiętał. Zabrzęczały ostrogi, twarz ożywiła się.
— Tak jest, Komendancie.
"Dzień dzisiejszy należy do historycznych, do niezapomnianych, do weselszych, do triumfalnych! Jesteśmy wolni! Jesteśmy panami u siebie! Stało się i to w tak nieoczekiwanych warunkach... Niemcy zbaranieli, gdzieniegdzie się bronią, zresztą dają się rozbrajać nie tylko przez wojskowych, ale przez lada chłystków cywilnych... Dziwy, dziwy w naszej stolicy! Idą Niemcy rozbrojeni w czerwonych przepaskach - idą żołnierze w niemieckich mundurach z polskim orłem na czapce: to wyswobodzeni Polacy z Księstwa Poznańskiego. Idą żołnierze w niemieckich mundurach z francuska kokardą: to dzieci Alzacji i Lotaryngii - śpiewają pieśni francuskie i bratają się z Polakami. Zbratanie zdaje sie być ogólne - pękł przymus dyscypliny, runęły przegrody - ludzie są tylko ludźmi".
- Panie Marszałku - odezwałem się - tutaj na lewo
znajdują się ruiny starego miasta Dionysias, a na wprost, na drugim brzegu jeziora,
miasta Dimay. Marszałek Piłsudski skrzywił się